środa, 6 lipca 2016

Muzeum Domków dla Lalek | Warsaw Dollhouse Museum

Jeśli ktoś nie był i nie wie czy warto iść, a lubi - polecam. Bilet kosztuje 20 zł, czyli niemało, ale i nie majątek. Po więcej danych odsyłam na stronę muzeum (wujek google zna adres ;)). Moje wrażenia?
Wchodzenie przez szafę, dodam, że czadową szafę, było ekscytujące. Poczułam się jak dziecko, które pakuje się razem z bohaterami pewnej znanej książki dla małolatów do Narnii. Z tym, że ja wiedziałam czego powinnam spodziewać się w środku - domków, lalek, kanap, może stołów i zlewów, ewentualnie jakiś szafek. To, co zobaczyłam przeniosło mnie na nowy poziom zdziwienia. Miniaturowy kocyk z granny squares? Oczywiście jest i wygląda świetnie. Szydełkowe ozdoby zwalały z nóg. A te tkane? Sama przyjemność oglądania. Żałuję, że zapomniałam zabrać aparatu. Na szczęście mamy XXI w., więc aparatem w telefonie też można coś uchwycić. Jeśli zaś chodzi o jakość zdjęcia zrobionego w raczej ciemnym pomieszczeniu... Cóż, nie wróżę sobie kariery fotografa ;)


To tylko kilka ciekawych konstrukcji. Występują w różnych rozmiarach - od malutkich po całkiem spore domiszcza. Jest co oglądać. Serio. Najbardziej jednak zaskoczył i przypadł mi do gustu salon sukien ślubnych. Kompletne szaleństwo.


Więcej nic nie powiem i nie pokażę - kto ciekaw niech idzie sam popatrzeć i poczytać, bo każdy domek ma swój opis wraz z datą powstania.

Miłego dnia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz