Trochę się lenię w temacie drutowania. Niby wakacje były, czasu dużo, ale jakoś uciekł on w tempie ekspresowym. Ponadto, znalazłam sobie nową "miłość". Mąż nazywa to czule "strzelaniem w główki" - Counter-Strike: Global Offensive. Ma trochę błędów, ale zabawa przednia ^^ Nie sądziłam, że na stare lata polubię bieganie ze spluwą w celu, w zależności od strony, powstrzymania terrorystów przed wysadzeniem czegoś w powietrze lub wybuchnięcia czegoś wybijając przy okazji jednostkę antyterrorystyczną ^^
W ramach "wściekłego upału nie ma a i deszcz nie pada to może gdzieś się ruszę" wybrałam się do ZOO. Przyjaciółka ma karnety z pracy, pogoda wciąż ładna to grzech nie skorzystać. Skoro zabrałam aparat to pomyślałam, że sweter też obcykam - przyjemne z pożytecznym. I... prawie zapomniałam! Zdjęć swetra, Zwyklaka autorstwa Korespondentki wojennej, mam jedno. Będzie gdzieś w okolicy pingwinów ^^
Spacer zaczęłam od Parku Praskiego:
