Pomyślałam, że tym razem dodam trochę tego i owego do sukienki lecz zbrakło mi ułatwiacza-życia, czyli drutu pomocniczego. Z prostego spadało i przeszkadzał (długością oraz wagą), więc uruchomiłam szare komórki, zaangażowałam mężowe dłonie i... otrzymałam szybkie rozwiązanie mojego problemu (a stare druty znalazły zastosowanie) ^^
Trudno o idealne rozwiązanie wieczorem. Myślałam, że będzie to tylko chwilowy zamiennik, dopóki w sklepie nie dorwę właściwego, ale skoro spisuje się dobrze to ma szansę pozostać ze mną nieco dłużej niż pierwotnie zakładałam.
Myślę, że nawet duża agrafka by się sprawdziła, ale jakoś nie miałam żadnej pod ręką by potwierdzić moje przypuszczenia.

